Connect with us

Lifestyle

Biedni a bogaci ludzie – czym się różnią? 3 zachowania, które definiują ludzi sukcesu!

Opublikowano

-

biedni a bogaci ludzie czym sie roznia 3 zachowania ktore definiuja ludzi sukcesu

Dojście do bogactwa z pewnością nie jest łatwym zadaniem i oczywiście nie ma jednej, sprawdzonej recepty na zarabianie dużych pieniędzy. Każdy, kto osiągnął sukces na płaszczyźnie finansowej, musiał sam wymyślić swój sposób na dojście do tegoż sukcesu, nieraz sprawdzając mnóstwo opcji i ponosząc mnóstwo porażek, aż w końcu któraś z kolei próba zakończyła się powodzeniem.

Można z łatwością zauważyć, że większość ludzi, którzy są naprawdę bogaci (niezależnie od tego, jak to osiągnęli) posiada pewne wspólne cechy i wspólne zachowania, które są typowe dla osób „ustawionych” finansowo. Diametralnie różnią się one od tych, które z kolei reprezentują osoby „biedne”.

Dziś zatem przedstawię wam moje osobiste przemyślenia na temat trzech najważniejszych cech i zachowań, które sprzyjają osiąganiu bogactwa. Pomoże wam to zrozumieć sposób myślenia osób, które potrafią dobrze zarabiać. Zapraszam do czytania!

1. Asceza lepsza niż hedonizm

Z moich obserwacji (oczywiście mogę się mylić, więc nie uważaj tego tekstu za prawdę objawioną, a raczej jako temat do samodzielnego przemyślenia) wynika przede wszystkim, że większość osób bogatych „bawi się”, dopiero gdy już ich na to naprawdę stać, tzn. gdy już są dobrze ustawieni.

Przed dojściem do bogactwa jest wręcz przeciwnie- odmawiają sobie przyjemności, koncentrując się raczej na zarabianiu pieniędzy, niż na zabawie. Nie robią tego ze skąpstwa czy ze względu na to, że nie potrafią się bawić, a raczej przez to, że chwilowe przyjemności to niestety wydatek czasu i pieniędzy, które można lepiej zainwestować.

I tak na przykład- gdy biedny człowiek przeznacza godzinę dziennie na oglądanie serialu, bogaty przez tę godzinę czyta o inwestowaniu. Kiedy biedny chodzi kilka razy w tygodniu do baru na piwo, bogaty wieczorami pracuje nad jakimś projektem, który może mu przynieść zysk. Biedny przegląda portale społecznościowe przez godzinę dziennie, bo obchodzi go cudze życie, bogaty zaś interesuje się swoim życiem i ogląda poradniki z tematu, wokół którego kręci się źródło dochodów.

Kluczowe jest też to, w co „wkładamy” nasze pieniądze. Biedny człowiek marnuje pieniądze na śmieciowe, szybkie jedzenie, bo to chwila przyjemności, która pozwala mu poczuć się dobrze. Bogaty gotuje w domu i odkłada pieniądze, bo chce je w coś zainwestować- najpewniej w siebie, czyli w jakiś kurs, przydatną książkę, studia albo reklamę swojego biznesu. Biedny celuje w używki takie jak papierosy, alkohol, czy zioło, które dają mu chwilkę satysfakcji, a bogaty patrzy na życie długoterminowe i wie, że najlepszą satysfakcję będzie miał za kilka lat, jeśli zaciśnie zęby i zapracuje na swój sukces.

I oczywiście absolutnie nie mówię, że masz żyć jak mnich i odmawiać sobie dosłownie wszystkich przyjemności, ale po pierwsze- Twój czas wolny powinien w przynajmniej 50% składać się z rzeczy produktywnych, a w 50% (lub mniej) z przyjemności. Po drugie- wybieraj raczej przyjemności darmowe, niż takie, za które się płaci. Dobry film, wypożyczona z biblioteki książka, spacer, słuchanie muzyki, rozmowy ze znajomymi czy sport- to wszystko możesz mieć za darmo.

Możesz wyjść na trochę dziwnego, gdy wszyscy znajomi będą pili piwo, a Ty wodę, ale absolutnie się tym nie przejmuj- opinia innych o Tobie jest ich sprawą, nie Twoją.

No i po trzecie- niech przyjemności też będą choć trochę budujące, a nie ciągnące Cię w dół. Przykład- zawsze, gdy oglądam film, biegam w miejscu przed ekranem, dzięki czemu łączę przyjemne (film) z pożytecznym (ruch). Mam więcej energii po takim „bieganiu” i ochotę na produktywne spędzanie czasu, bo organizm po wysiłku produkuje dopaminę, czyli hormon motywacji i satysfakcji. Gdy już piję alkohol, jest to lampka czerwonego wina i koniec. Gdy znajomi tracą cały dzień na kaca, ja mogę być produktywny i czuję się świetnie. Gdy idę na spacer, by się dotlenić i odprężyć, słucham poradników na słuchawkach- znowu przyjemne z pożytecznym. Oczywiście nie rób dwóch rzeczy naraz, gdy obie wymagają koncentracji (multitasking jest szkodliwy i z pewnością już o tym czytałeś/aś), ale gdy tylko jedna wymaga skupienia (słuchanie audiobooka, oglądanie filmu), a druga jest prosta (bieganie lub chodzenie), Twój mózg da radę, a Ty oszczędzisz czas.

2. Książka najlepszym źródłem informacji

Bogaci ludzie zdecydowanie częściej czytają i ten fakt nie podlega dyskusji. Książki to świetne źródło wiedzy, bo jeśli mowa o poradnikach, zazwyczaj skupiają się na jednej, konkretnej dziedzinie lub jednym zagadnieniu i naprawdę szczegółowo je opisują.

Gdy szukam jakiejś fachowej wiedzy w internecie, ciężko na taką trafić, bo zazwyczaj pojawiają się artykuły pisane bardzo ogólnie i przedstawiające temat tak, by nawet amator zrozumiał, a przecież ja chciałabym czasem wejść na nieco wyższy poziom i zrozumieć coś szerzej, zagłębić się w szczegóły, a nie czytać kolejny poradnik dla amatorów. W przypadku oglądania dokumentów w TV jest dokładnie tak samo- brak tam fachowych informacji, bo dokument musi być jak najbardziej zwięzły i przystępny dla każdego.

I rzecz jasna nie mówię, że w Internecie kompletnie brakuje wiedzy fachowej, ale po prostu ciężej ją znaleźć. Nie twierdzę też, że książki są nieomylne- ba! Często, szczególnie jeśli chodzi o dietetykę, którą się interesuję, książki są pisane przez ludzi, którzy zdecydowanie pisać nie powinni, bo powielają mity i informacje niepotwierdzone badaniami naukowymi. Trzeba więc sięgać po różne źródła i weryfikować wszystkie informacje! Niemniej, czytając książkę, przyswoisz zdecydowanie więcej informacji, a nawet jeśli są błędne, jesteś w stanie poddać je analizie, czytając kolejną książkę, która głosi zgoła odmienne tezy, a potem samemu wyciągnąć wnioski i ustalić, co jest najbliżej prawdy (a prawda być może leży, jak w wielu przypadkach, gdzieś pośrodku).

Czytaj książki, bo Twoja świadomość się od tego poszerza. Nawet jeśli to nie poradniki, a zwykłe, fabularne- mózg korzysta, bo książki pobudzają wyobraźnię, kreatywność i empatię. Uczysz się dzięki nim, gdyż razem z bohaterem wyciągasz wnioski z jego doświadczeń, a także „obserwujesz” różne zachowania ludzi w różnych sytuacjach. W filmach tego nie ma, bo tam kadry zmieniają się bardzo szybko i nie masz chwili na refleksję. W książkach jest więcej treści, ale dociera do Ciebie wolniej, więc masz czas się zastanowić.

fitness model drinks water in a gym

3. W zdrowym ciele zdrowy duch.

Mój pierwszy szef wyglądał, jakby miał za chwilę eksplodować- wiecznie zły, czerwony na twarzy, prawie łysy. Miał wory pod oczami i wielki, piwny brzuch. Drugi- dokładnie to samo. Trzeci- a jakże, to samo. Czwarty- osiwiał w pół roku i był tak znerwicowany, że prawie się rozpłakał, gdy dostał mandat za parkowanie (firma była akurat mocno na minusie). Piąty palił papierosa za papierosem i miał absolutnego świra na punkcie pracy. Gdyby mógł, wsadziłby sobie dwa szlugi w dziurki w nosie i palił „dwururkę”, pracując.

Myślałem wtedy- „Kurde, czy tak wyglądają ludzie bogaci? Poświęcili swoje zdrowie i swoje nerwy, żeby zarobić trochę kasy? No, może nie trochę, bo rocznie wyciągali pewnie z kilka milionów- ale jakim kosztem? Masakra, ja tak nie chcę!”

Teraz wiem, że oni wcale nie byli bogaci, bo wszystkie ich firmy ledwo ciągnęły, a oni musieli z tego powodu przeżywać ogromny stres. Bogactwo zdobyte kosztem zdrowia (swojego i innych) to wcale nie bogactwo! Ci szefowie pracowali (nie fizycznie, tylko umysłowo) po kilkanaście godzin na dobę, martwiąc się, jak ożywić firmę lub co w niej zmienić, by jakoś funkcjonowała. Musieli ogarniać kontrakty, klientów, pracowników, miejsca pracy- słowem, mieli masę na głowach. Podczas gdy ja kończyłem pracę po ośmiu godzinach, a resztę dnia miałem dla siebie (a mimo tego i tak czasem czułem się jak niewolnik), oni musieli zapewne tyrać umysłowo cały dzień.

To nie jest zdrowe! Ogromny stres odbija się na ciele i na psychice. Naprawdę, ale tak naprawdę bogaci ludzie (wiesz, te szychy w garniturach, które wysiadają z Ferrari i wchodzą do Porsche, a nie jacyś mierni „Janusze biznesu”, których firmy zatrudniają ludzi na czarno i ledwo funkcjonują na granicy upadku) zaskakująco często twierdzą, że zdrowie jest najważniejsze i w życiu by nie pozwolili, by pogoń za pieniądzem je im zrujnowała. Gdy pracowałem na budowie w samym centrum Sztokholmu, widywałem masę bogaczy, którzy wstają o piątej, żeby pobiegać. W restauracjach nie jedzą pod żadnym pozorem kebabów, steków czy burgerów, a sałatki. Nie piją piwa czy drinków w barach, a raczej chodzą na masaże lub kursy jogi i medytacji. Przynajmniej większość z nich.

Wydaje mi się, że po prostu tacy ludzie świetnie zdają sobie sprawę, że im lepiej funkcjonuje Twoje ciało, tym lepiej pracuje też umysł, bo przecież to, jak dotleniony jest Twój mózg zależy chociażby od stanu, w jakim znajdują się Twoje naczynia krwionośne. Postaw zatem na zdrowie, pamiętając o regularnej aktywności fizycznej. Ogranicz stres albo przynajmniej zaprzyjaźnij się z medytacją, która zwiększa ilość GABA, czyli kwasu gamma-aminomasłowego, który uspokaja i pozwala lepiej radzić sobie ze stresem.

I przede wszystkim- jedz jak najwięcej warzyw! Dietetycy od dawna zalecają 5 porcji owoców lub warzyw dziennie, ale mało kto właściwie zdaje sobie sprawę z tego, jak ważne jest to dla zdrowia. Warzywa i owoce (a także rośliny strączkowe, kasze i orzechy) zawierają błonnik, który przyspiesza przemianę materii i wymiata toksyny z organizmu! Niektórzy ludzie nie spożywają nawet 20 gramów błonnika dziennie, a rekomendowana ilość to 40 gramów. Ponadto rośliny zawierają związki przeciwzapalne, które są absolutnie konieczne dla zachowania zdrowia, gdyż dieta bogata w produkty przetworzone, cukier, czerwone mięso i tłuszcze trans powoduje chroniczne stany zapalne, z których początek biorą choroby serca i nowotwory.

Zapobiegaj im, jedząc w szczególności oliwę z oliwek, orzechy, cebulę, kurkumę, imbir, oregano, bazylię, truskawki, maliny, jagody, cytrusy, brokuła, szpinak czy karczoch. Te, a także wiele innych roślinnych produktów, redukują stany zapalne. Choć dieta wegańska budzi ostatnio sporo kontrowersji, myślę, że warto zrobić sobie mały detoks i jeść co drugi dzień wegańsko, czyli z samych roślin. Początkowo to trudne, ale po kilku tygodniach poczujesz się jak młody Bóg. Mogę śmiało powiedzieć, że przetestowałem mnóstwo dziwnych diet, ale najlepiej czuję się właśnie na flexitarianizmie, czyli czymś w rodzaju pogodzenia weganizmu z normalną dietą, bo przez 3 dni w tygodniu jem wszystko, a przez 4 tylko produkty wegańskie. Złoty środek to moim zdaniem klucz do sukcesu i wcale nie trzeba całe życie sobie odmawiać, żeby być zdrowym, bo takie pójście na kompromis też daje dobre rezultaty.

Dzięki dbaniu o siebie i spożywaniu produktów lekkostrawnych, a także bogatych w witaminy, minerały, błonnik i przeciwutleniacze, nie tylko czuję, że mam zdecydowanie więcej energii (czasem po kawie jestem aż wystrzelony, ale tak pozytywnie), ale także po prostu łatwiej i lżej mi się żyje (zgubienie kilku kilogramów też pewnie robi swoje), nie bolą mnie plecy, mam dobrą kondycję, nie czuję zmęczenia po pracy i mogę usiąść do produktywnych zajęć dodatkowych, zamiast tak jak kiedyś- leżeć na kanapie. Zdrowe odżywianie to jeden z najlepszych sposobów na szybsze dojście do bogactwa, bo żeby faktycznie coś robić w kierunku zdobycia tegoż bogactwa, musisz mieć energię, której ci brakuje, gdy jesz byle co i czujesz się wiecznie zamulony.

Mam nadzieję, że moje rady zawarte w tym artykule mocno dadzą Ci do myślenia i pozwolą przynajmniej częściowo zmienić swoje myślenie na bardziej sprzyjające osiąganiu sukcesu, dzięki czemu faktycznie będziesz kiedyś osobą spełnioną. Pamiętaj, że szkoda czasu na bycie przeciętnym, bo życie nie trwa wiecznie. Zmieniaj się każdego dnia na lepsze (powoli, ale konsekwentnie) i buduj nowe, korzystne nawyki, aby myśleć jak osoba bogata, a myślę, że będziesz mieć spore szanse, by taką osobą rzeczywiście się stać. Powodzenia!

Kliknij, aby zobaczyć komentarze

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Trending