Connect with us

Zdrowie

Szczepienie dzieci – co trzeba koniecznie wiedzieć?

Opublikowano

-

szczepienie dzieci co trzeba koniecznie wiedziec

Czy wiecie, że zachorowalność na niektóre choroby zakaźne można zredukować niemalże w 100%? Dokładnie tak, jak ospę prawdziwą, którą w 1980 roku ostatecznie uznano za wyeliminowaną. Oznaczałoby by to, że ryzyko zetknięcia się z takimi schorzeniami jak polio, krztusiec, różyczka czy błonica zmalałoby prawie do zera. Jest na to jeden, dość prosty i zarazem kontrowersyjny sposób. Szczepienia, bo o nich oczywiście mowa, od wielu lat dzielą rodziców na dwa obozy. Jedni przytaczają argumenty świadczące o ich skuteczności, drudzy przekonują, że szczepionki prowadzą do ciężkich powikłań. Którzy mają rację? Dane statystyczne mówią same za siebie. Wystarczy wspomnieć o odrze – chorobie, na którą szczepionka jest jedynym skutecznym lekiem. W 1980 roku choroba zakończyła się śmiercią dla ponad 2, 6 miliona ludzi na świecie. W 2014, kiedy szczepieniem zostały objęte już dzieci w większości krajów, liczba ta zmalała do 114. 900. Z kolei badania prowadzone przez Amerykański Komitet Chorób zakaźnych działający przy Akademii Pediatrycznej potwierdzają, że w 2007 roku ilość zgonów powodowanych przez krztusiec zmalała o 97% w porównaniu z latami, kiedy szczepionki nie były stosowane, zaś w przypadku polio, różyczki czy błonicy nie odnotowano przypadków śmiertelnych.

Czy jest szczepionka dla dzieci?

O tym, że obecnie mamy szeroki dostęp do szczepień przesądziły dwa odkrycia. Pierwszym z nich były obserwacje lekarzy, których rezultatem było stwierdzenie, że choroby są wywoływane przez mikroskopijne organizmy – bakterie oraz wirusy. Drugie nastąpiło dopiero w połowie XX wieku, kiedy naukowcy doszli do wniosku, że w ludzkiej krwi krążą komórki odpornościowe odpowiedzialne za reakcje obronne organizmu. Czym właściwie jest szczepionka? To niewielka dawka osłabionych drobnoustrojów, jakie są wstrzykiwane do organizmu, w celu zmobilizowania układu odpornościowego do wytworzenia przeciwciał. Tak zwana pamięć immunologiczna sprawia, że w przypadku zetknięcia się z żywymi bakteriami czy wirusami wywołującymi daną chorobę, organizm w wielu przypadkach jest w stanie samodzielnie je zwalczyć bez konieczności ingerencji farmaceutycznej. Jeżeli zaś dojdzie do infekcji zazwyczaj ma ona dużo łagodniejszy przebieg, trwa krócej i w zasadzie nie wywołuje powikłań. Pamiętajcie także o tym, że obecnie dostępne są nowoczesne szczepionki, które zawierają jedynie fragmenty drobnoustrojów oraz adjuwanty kierujące procesami immunologicznymi zaraz po podaniu zastrzyku. Struktury białek obecnych w ciele wirusa czy bakterii pobudzają układ odpornościowy i jednocześnie zmniejszają ryzyko wystąpienia Niepożądanego Odczynu Poszczepiennego (NOP). Warto przy tym podkreślić, że reakcje poszczepienne stanowią marginalne przypadki. Badania prowadzone od 2003 roku na przestrzeni 9 lat pokazują jednoznacznie, że średnie wystąpienie NOP dotyczy około 1000 dzieci w ciągu roku, przy czym przypadki ciężkich powikłań dotyczą jedynie 0, 3% dzieci poddanych szczepieniu. Dodajmy, że w latach 2003-2012, żaden z przypadków NOP nie doprowadził do śmierci dziecka. Kontrowersje budzą także szczepionki skorelowane, czyli takie, które uodparniają na kilka chorób jednocześnie. Przeciwnicy szczepień twierdzą, że dawka drobnoustrojów jest w tym przypadku zbyt duża i niedojrzały układ odpornościowy dziecka nie jest w stanie sobie z nią należycie poradzić. Tymczasem pediatrzy i specjaliści z zakresu mikrobiologii przekonują, że nasze pociechy codziennie stykają się z niezliczoną ilością bakterii oraz wirusów. Z większością ich organizm świetnie sobie radzi. W szczepionkach zaś zawarta jest bardzo niewielka ilość drobnoustrojów tak, aby organizm malucha mógł bez problemu sobie z nimi poradzić. Co ważne, obserwacje prowadzone na przestrzeni ostatnich lat potwierdzają, że szczepionki skojarzone nie tylko powodują mniejszy stres u dziecka, ponieważ wymagają tylko jednego wkłucia, ale także są lepiej tolerowane niż ich monowalentne, czyli jednoskładnikowe odpowiedniki. Wbrew krążącej opinii, szczepionki wieloskładnikowe są także skrupulatnie przebadane i kontrolowane przez szereg instytucji, które sprawdzają ich jakość i monitorują ewentualne skutki uboczne.

a little girl with her father in the doctor's office at the clinic is being vaccinated against the coronavirus.the concept of vaccination, immunization, prevention against covid 19.

Czy szczepionki dla dzieci są niebezpieczne?

Jeżeli szczepionki są bezpieczne, to gdzie leży źródło niechęci do takiej formy profilaktyki? Należy go upatrywać przede wszystkim w pojedynczych przypadkach, kiedy u dziecka wystąpiły objawy niepożądanego odczynu poszczepiennego. Pamiętajcie jednak o tym, że warunkiem powodzenia w przypadku szczepionki jest dokładna ocena stanu zdrowia dziecka przez lekarza. W żadnym wypadku nie mogą podlegać jej maluchy, które przebywają właśnie infekcje czy ostre stany alergiczne. O odroczeniu bądź rezygnacji ze szczepienia decydują ponadto schorzenia neurologiczne oraz genetyczne. Przysłowiową łyżkę dziegciu do dyskusji na ten temat dołożył artykuł opublikowany w 1998 roku w czasopiśmie Lancet, w którym Andrew Wakefield, brytyjski specjalista w zakresie pediatrii przekonywał, że szczepionka MMR przeciwko odrze, śwince oraz różyczce wywołuje autyzm dziecięcy. Po dwunastu latach, na podstawie zebranych materiałów dowodowych stwierdzono, że Wakefield sfabrykował wyniki badań, chcąc wyłudzać odszkodowania od firm farmaceutycznych. I chociaż jego śmiała teza została całkowicie obalona, jej echo do dziś pobrzmiewa w uszach wielu rodziców. Potwierdzeniem mogą być statystyki z Japonii. Po opublikowaniu badań brytyjskiego pediatry, władze kraju wycofały szczepionkę MMR. Ilość przypadków autyzmu mimo to rosła. Pojawiła się jednak kolejna teoria wiążąca szczepienia z zaburzeniami ze strony układu nerwowego. Przeciwnicy tego rodzaju profilaktyki chorób zakaźnych przekonywali, że szczepionki zawierają szkodliwy dla organizmu tiomersal. Pamiętajcie jednak o tym, że związek ten nie jest toksyczną odmianą metylortęci, jaką można znaleźć chociażby w rybach oraz owocach morza, lecz jej pochodną w postaci etylortęci, która w niewielkich ilościach nie jest szkodliwa dla organizmu. Co ważne, szczepionki skojarzone są całkowicie pozbawione tej substancji. Pozostaje jeszcze kwestia aluminium obecnego w postaci soli glinu. Podobnie jak tiomersal, niewielkie ilości związku nie niosą ze sobą zagrożenia i są szybko usuwane z organizmu. Pediatrzy przekonują ponadto, że sole glinu możemy też znaleźć między innymi w mleku modyfikowanym, a nawet wodzie pitnej.

Szczepienie dzieci a troska o dziecko i odpowiedzialność społeczna

Rodzice, którzy obawiają się szczepionek, argumentują swoją decyzję tym, że nie są one dostatecznie przebadane. Tymczasem okazuje się, że zanim dana szczepionka zostanie wprowadzona na rynek, przechodzi ona szereg badań trwających zazwyczaj od 10 do 20 lat. Wiele z nich zostaje odrzuconych ze względu na działania uboczne lub niewielką skuteczność i tylko nieliczne wprowadzane są do użytku. Nie oznacza to jednak, że akceptacja na tym etapie zamyka cykl kontroli. Szczepionki są permanentnie badane przez szereg instytucji, w tym Główny Inspektorat Farmaceutyczny, czy Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Biobójczych, a także Europejską Agencję Leków. Szczepionki są także unowocześniane. Sztab naukowców w różnych krajach pracuje nad tym, aby dostępne obecnie specyfiki były jak najbardziej bezpieczne dla małego pacjenta. Pamiętajmy także o tym, że pierwszą szczepionkę przeciwko ospie prawdziwej wynaleziono już w 1796 roku i od tego czasu nieustannie trwają badania nad nowymi, skuteczniejszymi możliwościami zapobiegania infekcjom. Warto także zaznaczyć, że pomimo burzliwych dyskusji toczących się przede wszystkim w mediach, jedynie 5% rodziców rezygnuje definitywnie ze szczepienia dzieci. Sprawia to, że Polska na tle innych krajów plasuje się bardzo wysoko w rankingu profilaktyki chorób zakaźnych. Ruchy antyszczepionkowe, które od kilkudziesięciu lat szerzą się w krajach Europy oraz Ameryki Północnej powodują jednak, że walka z chorobami zakaźnymi zaczyna przybierać na sile. Przykładem rezygnacji ze szczepień przeciwko odrze jest jej epidemia, która w 2015 roku zaczęła rozprzestrzeniać się w poszczególnych stanach dotykając zarówno dzieci pozbawione profilaktyki na życzenie rodziców, jak i maluchy, które ze względów medycznych nie mogły zostać poddane szczepieniu. Pamiętajmy, że u tych drugich przebieg infekcji oraz jej leczenie nastręczają niemałych problemów i w wielu przypadkach mogą prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji. Szczepienia chronią więc nie tylko dzieci, które są nimi objęte, ale także dzięki eliminacji dróg rozprzestrzeniania się drobnoustrojów, zabezpieczają te osoby, u których decyzja o tym rodzaju profilaktyki została czasowo lub trwale odroczona. Są bezwzględnie zalecane dzieciom uczęszczającym do żłobków oraz przedszkoli, gdzie na co dzień mają do czynienia z inwazją bakterii oraz wirusów. Rekomendacje te obejmują też maluchy posiadające starsze rodzeństwo oraz rodziców pracujących w instytucjach, w których ryzyko rozprzestrzenia się chorób jest znacznie podwyższone – szpitalach, przychodniach lekarskich, przedszkolach czy żłobkach. Szczepieniom powinny zostać poddane również dzieci często wyjeżdżające z rodzicami za granicę oraz maluchy, które z powodu przewlekłych chorób często przebywają w placówkach szpitalnych.

Kliknij, aby zobaczyć komentarze

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Trending